Menu

Wycieczki maanameczki

Zwiedzanie drewnianych kościółków na rowerze, górskie wyprawy czyli wycieczki maanameczki

Wodospad Szepit

maanameczka

W ostatnim dniu naszego pobytu w Bieszczadach postanowiliśmy zobaczyć Wodospad Szepit na potoku Hylaty. Po przejściu całej Połoniny Wetlińskiej od Przełęczy Orłowicza, kierujemy się szlakiem w kierunku wsi Zatwarnica. Szlak prowadzi przez las, a po wyjściu z lasu ubita droga prowadzi nas prosto do wsi, zastawiając za plecami wspaniały widok na Połoninę Wetlińską. Dolina potoku Hylaty znajduje się w zagłębieniu ramion Połoniny Wetlińskiej z Jawornikami od zachodu i Dwernika Kamienia od wschodu. W korycie potoku znajduje się wodospad spadający kaskadami z blisko 8 metrowego progu. Próg utworzony jest ze stromo wypiętrzonych piaskowców przegrodzonych łupkami i drobnopłytkowymi piaskowcami. U podnóża każdego progu znajduje się nieckowate zagłębienie, najgłębsze u podstawy najniższego stopnia. W roku 1998 roku wodospad został uznany za pomnik przyrody nieożywionej. Pierwotnie wodospad znajdował się 30 metrów niżej. Przesunięcie nastąpiło w latach 1972-1973, kiedy to żołnierze Dolnośląskiej Jednostki, pozyskiwali z wodospadu kamień łupany wykorzystywany następnie do budowy tu drogi. Wody Hylatego zasiedlają gatunki charakterystyczne dla górskich potoków: strzebla potokowa, pstrąg potokowy, pstrąg tęczowy, kleń, lipień i wiele innych. W otoczeniu potoku podziwiać można okazy flory np. paprotnik kolczysty, miesięcznica trwała i parzydło leśne. Zatwarnica jest wspaniałym miejscem dla osób, które pragną odpocząć od natłoku turystów i ruchu samochodowego. To niewielka wieś położona w Dolinie Sanu. W Zatwarnicy odwiedzić można dziś Chatę Bojkowską, miejsce, w którym czas się zatrzymał i gdzie prezentowane są bogate zbiory przedmiotów związanych z kulturą bojkowską. Muzeum to inicjatywa prywatna. Nie jest ogromne, niemniej jednak bardzo interesujące. Dotyczy przede wszystkim tych Bojków, którzy mieszkali w okolicy, a więc we wsiach obecnie nieistniejących, takich jak Hulskie, Tworylne, Krywe czy Suche Rzeki. Ekspozycja obejmuje wytwory kultury materialnej, takie jak przedmioty użytkowe, stroje czy elementy dekoracyjne chyży. Chatę zwiedzać można przede wszystkim latem. Jako że prowadzi je rodzina, nie zawsze jest ona otwarta, ale po kontakcie telefonicznym zawsze ktoś udostępnia obiekt zwiedzającym. Wstęp do muzeum jest bezpłatny. 

Zanim wejdziemy do lasu mamy takie widoki.

66a

66b

66c

66g

671

68

702

73

77

87

91

92

94

96

97

99

 

 

Cerkiew w Jaworkach

maanameczka

Będąc w Pieninach zwiedziliśmy cerkiew w Jaworkach, będąca obecnie kościołem katolickim pod wezwaniem Jana Chrzciciela. Sama wieś Jaworki to wieś lokalna na prawie włoskim, leżąca na obszarze historycznym określanym jako Ruś. Zamieszkiwana niegdyś przez Łemków. Od XVI w. Jaworki były enklawą osadnictwa ruskiego najdalej na zachód wysuniętą po północnej stronie Karpat. Łemkowie wyznania grekokatolickiego, zamieszkiwali w drewnianych domach składających się z izby, sieni i przystawionej komory, obok których stał budynek gospodarczy. Prócz rolnictwa ważną rolę w ich utrzymaniu miało pasterstwo, najpierw związane z hodowlą wołów, nieco później owiec. Innym źródłem utrzymania Łemków było drutowanie glinianych garnków. W stroju Rusinów widać gamę elementów pierwotnych, jak koszule kroju poncho, długie hunie,( rodzaj kurtki) , chołośnie z jednym przyporem, baranie czapki i ubogie, a zarazem delikatne zdobnictwo z widocznymi wpływami haftu mody szczawnickiej.  Po zakończeniu II wojny światowej wysiedlono Łemków do ZSRR oraz na ziemie odzyskane. Do Jaworek napłynęła wówczas ludność polska.  Historia cerkwi sięga XVII w., kiedy w miejscu tym znajdowała się drewniana konstrukcja. Po jej pożarze, w 1798 r. zbudowano nową, murowaną , którą można oglądać do tej pory. Budowla zawiera elementy klasycystyczne i późnobarokowe, a jej styl można określić, jako wiejski kościółek józefiński. Prawdziwe skarby godne zainteresowania turystów znajdują się w jej wnętrzu, które skrywa kolebkowe sklepienie na gurtach, które, podobnie jak i ściany, pokryte jest polichromią figuralną z lat 20. XX wieku. Wykonał ją Andriej Demkowicz, a przedstawia ona m.in. sceny Zwiastowania, Pokłony Trzech Króli, Chrzest Jezusa czy też Zmartwychwstanie. Największym skarbem jest odrestaurowany, kompletny ikonostas, który zachowuje układ właściwy dla ikonstasu karpackiego. Tworzą go rzędy ikon namiestnych, ikony świąteczne i Deesis, z dominującymi wizerunkami św. Mikołaja i Matki Boskiej. Wszystko zakończone jest sceną pasji. W centrum ikonostasu znajdują się Carskie Wrota i Diakońskie Wrota, z których mogą skorzystać duchowni o odpowiednim stopniu. Warto zobaczyć ten niezwykły zbiór ikon, zachowanych w doskonałym stanie. Chór muzyczny został wsparty na masywnej potrójnej kaskadzie. Na ścianie chóru znajduje się napis w języku starocerkiewnosłowiańskim " Chwała na wysokości Bogu i na ziemi pokój ".

DSC_0551

DSC_05521

DSC_0555

DSC_0561

DSC_0566

DSC_0567

DSC_0568

DSC_0569

DSC_0570

DSC_0574

DSC_0571

DSC_0572

Ikony w Muzeum Historycznym w Sanoku

maanameczka

Podczas  podróży w Bieszczady, nie mogliśmy ominąć Sanoka. Tam w Muzeum Historycznym, które znajduje się w zamku, zwiedziliśmy najpiękniejszą kolekcję ikon na skalę europejską. Znajdują się w niej dzieła od XV w do XIX w. Wiele osób uważa, że ikony w Sanoku to obrazy uratowane podczas Akcji Wisła. Najcenniejsze dzieła pozyskano jednak znacznie wcześniej. Trzon kolekcji stanowią ikony zgromadzone jeszcze przed wojną przez Muzeum Łemkowskie i Muzeum Ziemi Sanockiej. Księża dobrowolnie przekazywali ikony do muzeum gdy były uszkodzone. Wierni nie mogli modlić się do Chrystusa, który miał odprysk na twarzy. Taką ikonę należało naprawić, co w tamtych czasach nie było proste, lub spalić. Wzięcie przez muzeum było więc przysługą. Zmieniały się też mody i ludziom stare ikony się nie podobały. Najstarsze ikony w sanockim muzeum wykonane są na deskach lipowych, te późniejsze z XVII i XIX wieku tańszych i łatwiej dostępnych desek jodłowych i świerkowych. Zaśnięcie Matki Boskiej z Żukotynia jest najstarszą ikoną w sanockiej kolekcji, która pochodzi z XV wieku. Najstarsze ikony w większości malowane były w klasztornych warsztatach. Zakonnicy mieli dobrze opanowane rzemiosło, jak również posiadali wiedzę teologiczną. Na przykładzie Chrystusa Pantokratora z Nowosielec, który znajduje się w Sanoku, można prześledzić tę myśl teologiczną. Chrystus w ikonie jest obrazem samego Boga Ojca. Siedzi na tronie z otwartym Pismem Świętym i podniesioną do góry dłonią, której palce układają się w imię "Jezus Chrystus". Otacza go płomienny, czerwony romb i mandorla, w której znajdują się Serafiny, Cherubiny i Trony. To wyraża panowanie Chrystusa nad światem anielskim. Chusta z czterema rogami symbolizuje czterech ewangelistów i panowanie Chrystusa nad czterema stronami świata ziemskiego. W salach sanockiego zamku można podziwiać również zrekonstruowany ikonostas, dopełnieniem wystawy stanowią sprzęty liturgiczne. Odtworzenie cerkiewnego wnętrza mocno wpływa na zachowanie zwiedzających. Ludzie krążąc wśród ikon mówią szeptem i poruszają się wolno jakby znajdowali się w świątyni. Dyrektor muzeum wspominał, że odwiedził ich kiedyś mężczyzna, który do końca nie wiedział jak ma się zachować. Chciał ściągać buty, bo otoczenie ikon sprawiło, że poczuł się jak w świątyni. Nie przeczę coś w tym jest, sama zwiedzając wystawę ściszyłam głos, ale zdałam sobie z tego sprawę dopiero po wyjściu z zamku. 
DSC_0154

DSC_0157

DSC_0161

DSC_01621

DSC_0164

DSC_0166

DSC_0167

DSC_0170

DSC_0175

DSC_0178

DSC_0182

DSC_01952

DSC_0206

DSC_0217

DSC_0220

DSC_0226

DSC_0240

DSC_0210

 

 

 

 

 

Bukowe Berdo

maanameczka

Bukowe Berdo, masyw górski w Bieszczadach w postaci podłużnego pasma o trzech kulminacjach szczytowych. Charakteryzuje się obecnością piaskowych skałek. Ma budowę fałdową to znaczy, że zbudowane jest z pofałdowanych warstw skał osadowych. Skały występujące w paśmie Bukowego Berda, należą do warstw Krośnieńskich dolnych fliszu karpackiego. Górują tu ostańce powstałe w wyniku wypreparowania twardych piaskowców otryckich spośród miękkich łupków podatnych na erozję. Terminem Berdo Bojkowie określali skaliste grzbiety górskie. Naszą wędrówkę zaczynamy w Widełkach. Początkowo szlak prowadzi szutrową drogą, następnie skręcamy w prawo do lasu. Droga przez las wcale nie jest nudna, trochę pod górkę, innym razem z górki. Po drodze spotykamy turystów, którzy idą tą samą drogą. Drogę umila pogawędka z turystami, którzy są takimi samymi miłośnikami gór jak my. Wreszcie wychodzimy z lasu na połoninę i odsłaniają się nam przepiękne widoki.  Przejście przez całe Bukowe Berdo zajmuje nam trochę więcej czasu niż na drogowskazie. Robienie zdjęć i cudowne widoki absorbują nas zupełnie. Obserwujemy stąd Szeroki Wierch, dolinę Terebowca i Rawki na południowy-zachód, Połoniny Caryńską i Wetlińską oraz Magurę Stuposiańską na zachodzie, Magurę Łomniańską na północy. Partie szczytowe poniżej połoniny porastają masowo jarzębiny, ich czerwony kolor dodaje uroku szczególnie jesienią. Dochodzimy do najwyższego szczytu Bukowego Berda na wysokość 1313 m.n.p.m i tam pierwszy raz mam okazję usłyszeć ryk jelenia, robi wrażenie, nie powiem. Stamtąd już schodzimy dosyć stromym zejściem, pokonując chyba z tysiąc schodów, do przełęczy Goprowskiej i dalej na Tarnicę. Wychodnie skalne znajdujące się na szlaku dodają uroku całej trasie. Na jednej z nich umieszczona jest tablica poświęcona Marianowi Hadło, wieloletniemu prezesowi Bieszczadzkiej Grupy GOPR. Niestety po zmianie szlaku nie jest widoczna dla turystów. Sentencja na tablicy głosi: 

"Zaszumiały Cię powietrza

i odszedłeś sam na szlak

Ten ostatni, ten najlepszy

Przyszedł Pan i dał Ci znak

Marianowi Hadło " Bacy" - Przyjaciele"

05

081

12

13

18

23

27

32

39

461

51

57

75

82

83

96

99

109

204A to już Krzemień.

 

 

 

Na Małą i Wielką Rawkę

maanameczka

Ktoś powiedział, że W Bieszczady się nie jedzie tylko w Bieszczady się wraca. To jest święta prawda, ponieważ po zeszłorocznym letnim pobycie w tych górach nie mogło nas tam zabraknąć tej jesieni. Jednym z naszych celów było zdobycie Rawki Małej i Wielkiej. Mieszkamy w Ustrzykach Górnych, więc na szlak idziemy prosto z domu. Początkowo idziemy drogą asfaltową i po przejściu 2 kilometrów dochodzimy do właściwego szlaku. Początkowo idziemy lasem mieszanym, by po jakimś czasie wejść w drzewostan bukowo - jodłowy. Zmienia się podłoże na coraz bardziej kamieniste są to łupki, piaskowce i zlepieńce. Wraz ze zmianą podłoża zmienia się ekosystem i wchodzimy w buczynę karpacką. Zanim wejdziemy na połoniny przechodzimy przez zarośla jarzębinowe. Stąd już widać szczyt Wielkiej Rawki. Nie mieliśmy szczęścia bo na szczycie było mglisto i wiał porywisty wiatr i podał śnieg. Przy dobrej pogodzie ze szczytu rozciągają się wspaniałe widoki na Połoninę Caryńską, Ustrzyki Górne, mogliśmy dostrzec nasz domek, na Tarnicę, Bukowe Berdo, Krzemień, Razsypaniec. Ze względu na padający śnieg szybko kierujemy się na szczyt Małej Rawki. Tu już jest spokojniej i widoki przepiękne. Z Małej Rawki schodzimy przez las bardzo stromym zejściem wzdłuż barierek i dochodzimy do Bacówki pod Małą Rawką. Przytulne, klimatyczne z dala od cywilizacji i zaopatrzone we wszystko czego potrzebują turyści. W tym klimatycznym miejscu bywał i pisał piękne wiersze o górach Jerzy Harasymowicz, autor słynnych słów : „W górach jest wszystko co kocham”. Schronisko należało także do ulubionych miejsc kultowego bieszczadzkiego zakapiora – Majstra Biedy, czyli Władysława Nadopty. Z bacówki kierujemy się do parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej i dalej do Ustrzyk.

03Początek szlaku. 

08Na Wielkiej Rawce. Widok w stronę Ustrzyk Górnych.

17

21To już z Małej Rawki.

241

26Widoczna Połonina Caryńska.

28To w stronę Połoniny Wetlińskiej.

39Jeszcze raz Caryńska.

501Tarnica, Szeroki Wierch i Bukowe Berdo.

53

56

59

63

66Bacówka.

67Kiciuś spał na stercie książek i nie pozwolił się pogłaskać.

701

© Wycieczki maanameczki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci