Menu

Wycieczki maanameczki

Zwiedzanie drewnianych kościółków na rowerze, górskie wyprawy czyli wycieczki maanameczki

Kaplica na Płazówce

maanameczka

 

Nasze wakacje w Płazowiance wspominam szczególnie miło. Wspaniałe miejsce, cisza spokój i piękne widoki na Tatry Zachodnie, a także wspaniała gospodyni sprawiło, że czuliśmy się tam wspaniale. Koło domu znajduje się drewniana kapliczka wybudowana w 1881 roku, Głównym pomysłodawcą i fundatorem kapliczki był ksiądz Jan Stopczyński. Ksiądz był kuzynem Jakuba Płazy zamieszkałego na Płazówce. Przyjeżdżał on wraz z innymi kapłanami w okresie wakacyjnym, na wypoczynek do swojej kuzynki. Urzeczony pięknem tegoż miejsca poddał pomysł gospodarzom o wybudowaniu kaplicy. Jakub Płaza ofiarował grunt pod budowę, a jego zięć Jędrzej Zaborski gorliwie sam starał się o wszystko i ofiarował drewno na kaplicę. Kaplica jest zbudowana na stoku Płazówka na wysokości 1000 m n.p.m. Pierwszy kamień pod fundament kaplicy w 1881r. położył ks. proboszcz parafii Chochołów Stanisław Korzeniowski. Pan Juliusz Bełtowski, artysta malarz, rzeźbiarz i profesor Wyższej Szkoły Przemysłowej we Lwowie zabrał się do zrobienia planu kaplicy i namalował obraz św. Anny z Dzieciątkiem, który jest strzeżony i zachowany w dobrym stanie w rodzinie Zaborskich na Płazówce. Cała budowla jest z drewna na kamiennym fundamencie, wykonanym odpłatnie przez murarza Ogórka z Zagród k. Witowa. Budynek według planu wykonał Józef Nędza-Kubiniec z Polan Kościelisk majster ciesielski z pomocnikiem Józefem Staszel-Szymaniok ze Staszelówki również odpłatnie. Podczas gdy na Płazówce praca posuwa się do przodu, to we Lwowie już przygotowują potrzebne sprzęty do wewnętrznego urządzenia i odprawiania. Część potrzebnych przyborów wykonały
nauczycielki i uczennice klas Szkoły Wydziału Pań Benedyktynek ze Lwowa.  Dokładnie 26 lipca 1892 roku w uroczystość św. Anny patronki kaplicy odbyło się jej poświęcenie przez ks. Foxa kanonika Kapituły Krakowskiej.  Kaplicę wewnątrz i z zewnątrz wraz z wieżą z ozdobami neogotyckimi oszalował Józef Zaborski syn Jędrzeja. On też wykonał w latach trzydziestych XX wieku organy 
typu fisharmonia o 21 głosach, trzech manuałach oraz imitacje piszczałek organowych, które to dzieło jest po dzień dzisiejszy i zachwyca zwiedzających oryginalnością. Ks. Lucjan Gruszczyński wprowadził Msze św. w każdą niedzielę i święta. Był też inicjatorem umieszczenia na drzewach stacji drogi krzyżowej, od mostu aż do Płazówki. Stacje są namalowane na szkle. Tutaj odbywa się co roku Parafialna Droga Krzyżowa w rekolekcje wielkopostne.

   Wspomnieć trzeba ofiarodawców dzwonu na Płazówce, oto treść na nim uwieczniona:
Niech głos tego dzwonu po górach i reglach wydzwania chwalę bogu w 100-tną rocznicę istnienia Kościoła św. Anny na Płazówce. Dzwon ten ufundowali Anna i Wincenty Chrobakowie. R.P. 1989.

DSC_16401

 DSC_16384

 DSC_1634

 DSC_1635

DSC_1633

DSC_1631 

 20150803_193012

20150803_192121Widoki przepiękne.

20150803_193145

 DSC_1641

20150808_171557_HDR

Stacje Drogi Krzyżowej przy drodze na Płazówkę namalowane na szkle.

20150808_170248_HDR

 DSC_1639

Na Babią Górę

maanameczka

 

Przyszła kolej na Babią Górę. Jest to masyw górski w Paśmie Babiogórskim należącym do Beskidu Żywieckiego. Pochodzenie nazwy Babia Góra tłumaczą liczne legendy. Jedna z nich mówi, że jest to kupa kamieni wysypanych pod chałupą przez babę olbrzymkę. Według innej to kochanka zbójnika, która skamieniała z żalu widząc, jak niosą jej zabitego ukochanego. My swoją przygodę z Babią Górą zaczynamy od przyjazdu do Zawoi. Kwaterujemy się około kilometra od szlaku na szczyt. Wcześnie rano wychodzimy z domu i kierujemy się przez Zawoję Markowy na szlak. Swoją drogą, piękna dzielnica Zawoi i szkoda że tu nie znaleźliśmy jakiegoś noclegu byłoby do szlaku bardzo blisko. Wchodzimy na szlak, który wiedzie przez las i na początku jest bardzo łagodny.

DSC_13361

 Im bliżej do schroniska na Markowych Szczawinach tym szlak zaczyna się wznosić i trochę wysiłku trzeba włożyć. Dalej idziemy przez las. 

DSC_13388Po małym wysiłku docieramy do schroniska. Tu oczywiście czas na śniadanko i ciepłą kawę. Z racji wczesnej pory mało turystów pod schroniskiem i tylko kotek  schroniskowy nas przywitał.

DSC_13441

 Idziemy dalej, powyżej schroniska wychodzimy z lasu i idziemy wśród kosodrzewiny. Cały czas pod górę , ale jest przyjemnie.

DSC_1349Dochodzimy na przełęcz Brona i już tu odsłaniają się piękne widoki.

DSC_1354Pod samym szczytem szlak biegnie wśród kamieni i głazów .

DSC_13593Widoczny szlak zwany Percią Akademików. Jest to najtrudniejszy szlak na Babią Górę. 

DSC_13671

 Pod szczytem

DSC_1372Te kamienie mogą trochę utrudniać drogę, ale jest super. Dochodzimy na szczyt, a tu wieje niemiłosiernie i gdyby nie wiatrochron ułożony z kamieni byłoby kiepsko, a tak jest gdzie się schronić. Na szczycie jest dużo miejsca i możemy podziwiać  większość pasm Beskidów, Tatry, góry Słowacji, a także kotlinę Orawsko-Nowotarską. Diablak jest najwyższym wierzchołkiem masywu Babiej Góry i jest znany z bardzo kapryśnych warunków atmosferycznych, pogoda może się zmienić w ciągu kilkunastu minut. Po odpoczynku ruszamy dalej, schodząc już docieramy do następnych wierzchołków masywu. Najpierw na Gówniak potem na Kępę i na koniec na Sokolicę. Na każdym ze szczytów są usytuowane punktu widokowe i na ławeczkach można odpoczywać. 

DSC_13752Na samym szczycie .

DSC_1380Tu już poniżej Diablaka.

DSC_1381Widok na Beskidy. Trochę pogoda nam nie dopisała, Tatry były zupełnie niewidoczne.

DSC_14121Widać Sokolicę jej charakterystyczne , kamieniste zbocze.

DSC_1417

 DSC_1413

Sokolica widziana z Kępy.

DSC_1423A to już na samej Sokolicy.

Dalej szlak schodzi, na początku jest trochę stromo, a potem łagodnieje na Przełęcz Krowiarki. Drewniane schody ułożone na szlaku są męczące, ale szybko o zmęczeniu się zapomina i już planujemy następną wyprawę na Babią Górę, aby poznać inne szlaki.

 

 

 

 

 

Kaplica Na Wodzie

maanameczka

Z zamku kazimierzowskiego w Ojcowie idziemy zwiedzić Kaplicę Na Wodzie pod wezwaniem św. Józefa Rzemieślnika. Znajduje się w miejscu łazienek zdrojowych, które przerobiono na obiekt sakralny w 1901 roku. Kaplica usytuowana jest nad potokiem na betonowych podporach. Wiąże się to, według miejscowej tradycji z zarządzeniem cara Mikołaja II, zabraniającym budowy obiektów sakralnych na ziemi ojcowskiej. Wobec tego zbudowano kaplicę na wodzie. Kaplica ojcowska jest przykładem drewnianego budownictwa stylowego tzw. stylu szwajcarsko-ojcowskiego. Ma kształt krzyża, ściany zewnętrzne zbudowane są według miejscowego zwyczaju u góry z pasem w kratkę, pośrodku z desek układanych dachówkowato, dół zaś z desek układanych  pionowo. W środku znajdują się trzy ołtarze wykonane w kształcie chłopskich chat. W szczycie głównego ołtarza umieszczono słońce, a pod nim figurki pięciu świętych dłuta włościanina Kowalskiego z Białego Kościoła. Po bokach tego ołtarza są dwa orły, symbol Polski. Obraz Matki Boskiej Wspomożenia został namalowany przez jedną z kuracjuszek tutejszego uzdrowiska w 1901 roku. W bocznych ołtarzach znajdują się obrazy św. Józefa i papieża Piusa V. Natomiast ołtarz soborowy przedstawiający stylizowane kwiaty ojcowskie namalowany został w 1983 roku. Wszelkie prace stolarskie we wnętrzu świątyni wykonane zostały przez tutejszych rzemieślników. Nieopodal kaplicy wypływa źródło wtórne św. Jana. Za kaplicą Na Wodzie wznoszą się piękne ściany skał  Prałatek.

DSC_1397Kaplica na betonowych filarach w dnie Prądnika.

DSC_1396Front kapliczki z wieżyczką w stylu szwajcarskim.

DSC_1400Wnętrze kaplicy.

DSC_1402Ołtarz boczny prawy.

DSC_0001Ołtarz lewy.

DSC_0004Źródełko wtórne św. Jana.

 

 

Zamek w Ojcowie

maanameczka

Historia zamku w Ojcowie wiąże się z działalnością fortyfikacyjną króla Kazimierza Wielkiego w 2 poł. XIV wieku. Tymczasem położenie obiektu z natury obronne, potwierdza istnienie tu grodu znacznie wcześniej. Ma to również odbicie w przetrwałej do dziś legendzie.

Wspomina ona o niejakim Skarbimirze mieszkającym na zamku ojcowskim w czasach Bolesława Krzywoustego. Na zamku w Ogrodzieńcu mieszkała siostra Skarbimira ze swoją córką Witychną, zaręczoną z Piotrem Szczebrzycem. Gdy starzejący się Skarbimir przebywał w Ogrodzieńcu, aby podczas choroby siostry i po jej śmierci opiekować się młodziutką Witychną, która swoją urodą wzbudziła gorące uczucie w jego sercu, wyznał jej miłość, i nie bacząc na zaręczyny z młodym Szczebrzycem, zaproponował małżeństwo. Spotkawszy się z odmową zabrał Witychnę do Ojcowa, a jej narzeczonego uwięził w podziemiach zamku ojcowskiego. Niebawem Piotr Szczebrzyc na oczach Witychny miał być stracony. Gdy wieść ta dotarła do króla Bolesława Krzywoustego, uwolnił on młodych, a starego Skarbimira pozbawił wszelkich godności, zamku ojcowskiego i wzroku. Król pobłogosławił małżeństwo i podarował młodej parze zamek ojcowski. Legenda o Witychnie i Szczebrzycu stała się treścią dramatu w pięciu aktach " Narzeczona z Ogrodzieńca " pióra Jadwigi Łuszczewskiej. Pięknie, prawda ? 

DSC_1364Brama wjazdowa do zamku.

DSC_13751Ruiny budynku mieszkalnego.

DSCI01211Mury obronne, a właściwie pozostałości po nich.

DSCI01171Wieża, najstarsza część zamku. Niegdyś posiadała cztery kondygnacje z których zachowały się trzy i zwieńczona była ogromnym gankiem ze strzelnicami. Wzniesiona ze starannie obrobionych bloków kamiennych. Należy do najokazalszych wież obronnych powstałych na ziemiach polskich w średniowieczu.

DSC_1384Widok na Dolinę Prądnika ze wzgórza na którym zbudowano zamek.

DSCI01161Wieża bramna.

DSCI01202Studnia była najważniejszym elementem warownego zamku. Brak wody nie pozwalał na dłuższą obronę.

DSCI01221

 Element studni.

DSCI01191A to plan zamku.

 

 

 

Starorobociański Wierch

maanameczka

Po odpoczynku na szczycie Kończystego Wierchu ruszamy dalej na Starorobociański Wierch. Jest to jeden z najwyższych szczytów w Tatrach Zachodnich, a najwyższy po stronie polskiej. Ma zarówno od południowej, jak i północnej strony kształt piramidy, a jego stoki charakter kamienisty. Górujący nad innymi górami w okolicy Starorobociański jest doskonałym punktem widokowym. Panorama ze szczytu obejmuje Tatry Wysokie, jak i Tatry Zachodnie. Szczególnie pięknie wyglądają stąd  Bystra z Błyszczem, Kamienista, Rohacze, Ciemniak. Schodząc z Kończystego Wierchu idziemy czerwonym szlakiem nieznacznie w dół nad urwistymi ścianami. Mijamy odejście żółtego szlaku do Zadniej Doliny Raczkowej i po chwili dochodzimy do Przełęczy Starorobociańskiej. Teraz ścieżka wiedzie wzdłuż grzbietowego rowu i na spadzistym zboczu zaczynamy żmudne podejście zakosami na sam szczyt. Na szczycie, wiadomo sesja zdjęciowa, ale ciemne chmury jakie nagle się pojawiły zaniepokoiły nas. Schodzimy szybko w kierunku wschodnim szeroką, kamienistą ścieżką i dość zniszczoną. Jest dość stromo, a tu nagle grzmot i grad z nieba. Tak dawał po łydkach i po grzbiecie, że nie było mowy o dalszym schodzeniu. Kucnęliśmy blisko siebie i pod przykryciem trzeba było przeczekać burzę. Na szczęście nie trwało to długo, ale w butach chlupało. Idziemy dalej, po dojściu do ostrej grani ścieżka zwęża się i łagodnieje. Kilka minut idziemy malowniczą percią biegnącą wąską granią, której północne stoki opadają do Doliny Starorobociańskiej, a południowe do Zadniej Gaborowej Doliny. Przekraczamy Gaborową Przełęcz i po nieznacznej wspinaczce zatrzymujemy się na Siwym Zworniku. Żegnamy szlak prowadzący na Błyszcz i skręcamy w lewo, krótkimi zakosami pokonujemy ostrą poszarpaną grań i po piętnastu minutach jesteśmy na Siwej Przełęczy. Pogoda piękna, po burzy ani śladu, na przełęczy możemy wykręcić skarpety i trochę się wysuszyć. Po odpoczynku ruszamy w dół, aż do polany Starorobociańskiej i dalej do Płazowianki naszego domu. 

DSC_1573Przed Przełęczą Starorobociańską, spotkaliśmy kozice.

DSC_15652Piramida Staregorobota.

DSC_1566Raczkowe Stawy.

DSC_1567Zadnia Dolina Raczkowa.

DSC_1578Na szczycie.

DSC_1579Widok na Błyszcz i Bystrą.

DSC_1581Na pierwszym planie Raczkowe Czuby i Jarząbczy Wierch, a w oddali  Wołowiec, Łopata i Rohacze.

DSC_1580Szlak na Błyszcz i Bystrą, widok na Czerwone Wierchy i Tatry Wysokie.

 

 

 

 

© Wycieczki maanameczki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci