Menu

Wycieczki maanameczki

Zwiedzanie drewnianych kościółków na rowerze, górskie wyprawy czyli wycieczki maanameczki

Na Babią Górę

maanameczka

 

Przyszła kolej na Babią Górę. Jest to masyw górski w Paśmie Babiogórskim należącym do Beskidu Żywieckiego. Pochodzenie nazwy Babia Góra tłumaczą liczne legendy. Jedna z nich mówi, że jest to kupa kamieni wysypanych pod chałupą przez babę olbrzymkę. Według innej to kochanka zbójnika, która skamieniała z żalu widząc, jak niosą jej zabitego ukochanego. My swoją przygodę z Babią Górą zaczynamy od przyjazdu do Zawoi. Kwaterujemy się około kilometra od szlaku na szczyt. Wcześnie rano wychodzimy z domu i kierujemy się przez Zawoję Markowy na szlak. Swoją drogą, piękna dzielnica Zawoi i szkoda że tu nie znaleźliśmy jakiegoś noclegu byłoby do szlaku bardzo blisko. Wchodzimy na szlak, który wiedzie przez las i na początku jest bardzo łagodny.

DSC_13361

 Im bliżej do schroniska na Markowych Szczawinach tym szlak zaczyna się wznosić i trochę wysiłku trzeba włożyć. Dalej idziemy przez las. 

DSC_13388Po małym wysiłku docieramy do schroniska. Tu oczywiście czas na śniadanko i ciepłą kawę. Z racji wczesnej pory mało turystów pod schroniskiem i tylko kotek  schroniskowy nas przywitał.

DSC_13441

 Idziemy dalej, powyżej schroniska wychodzimy z lasu i idziemy wśród kosodrzewiny. Cały czas pod górę , ale jest przyjemnie.

DSC_1349Dochodzimy na przełęcz Brona i już tu odsłaniają się piękne widoki.

DSC_1354Pod samym szczytem szlak biegnie wśród kamieni i głazów .

DSC_13593Widoczny szlak zwany Percią Akademików. Jest to najtrudniejszy szlak na Babią Górę. 

DSC_13671

 Pod szczytem

DSC_1372Te kamienie mogą trochę utrudniać drogę, ale jest super. Dochodzimy na szczyt, a tu wieje niemiłosiernie i gdyby nie wiatrochron ułożony z kamieni byłoby kiepsko, a tak jest gdzie się schronić. Na szczycie jest dużo miejsca i możemy podziwiać  większość pasm Beskidów, Tatry, góry Słowacji, a także kotlinę Orawsko-Nowotarską. Diablak jest najwyższym wierzchołkiem masywu Babiej Góry i jest znany z bardzo kapryśnych warunków atmosferycznych, pogoda może się zmienić w ciągu kilkunastu minut. Po odpoczynku ruszamy dalej, schodząc już docieramy do następnych wierzchołków masywu. Najpierw na Gówniak potem na Kępę i na koniec na Sokolicę. Na każdym ze szczytów są usytuowane punktu widokowe i na ławeczkach można odpoczywać. 

DSC_13752Na samym szczycie .

DSC_1380Tu już poniżej Diablaka.

DSC_1381Widok na Beskidy. Trochę pogoda nam nie dopisała, Tatry były zupełnie niewidoczne.

DSC_14121Widać Sokolicę jej charakterystyczne , kamieniste zbocze.

DSC_1417

 DSC_1413

Sokolica widziana z Kępy.

DSC_1423A to już na samej Sokolicy.

Dalej szlak schodzi, na początku jest trochę stromo, a potem łagodnieje na Przełęcz Krowiarki. Drewniane schody ułożone na szlaku są męczące, ale szybko o zmęczeniu się zapomina i już planujemy następną wyprawę na Babią Górę, aby poznać inne szlaki.

 

 

 

 

 

Kaplica Na Wodzie

maanameczka

Z zamku kazimierzowskiego w Ojcowie idziemy zwiedzić Kaplicę Na Wodzie pod wezwaniem św. Józefa Rzemieślnika. Znajduje się w miejscu łazienek zdrojowych, które przerobiono na obiekt sakralny w 1901 roku. Kaplica usytuowana jest nad potokiem na betonowych podporach. Wiąże się to, według miejscowej tradycji z zarządzeniem cara Mikołaja II, zabraniającym budowy obiektów sakralnych na ziemi ojcowskiej. Wobec tego zbudowano kaplicę na wodzie. Kaplica ojcowska jest przykładem drewnianego budownictwa stylowego tzw. stylu szwajcarsko-ojcowskiego. Ma kształt krzyża, ściany zewnętrzne zbudowane są według miejscowego zwyczaju u góry z pasem w kratkę, pośrodku z desek układanych dachówkowato, dół zaś z desek układanych  pionowo. W środku znajdują się trzy ołtarze wykonane w kształcie chłopskich chat. W szczycie głównego ołtarza umieszczono słońce, a pod nim figurki pięciu świętych dłuta włościanina Kowalskiego z Białego Kościoła. Po bokach tego ołtarza są dwa orły, symbol Polski. Obraz Matki Boskiej Wspomożenia został namalowany przez jedną z kuracjuszek tutejszego uzdrowiska w 1901 roku. W bocznych ołtarzach znajdują się obrazy św. Józefa i papieża Piusa V. Natomiast ołtarz soborowy przedstawiający stylizowane kwiaty ojcowskie namalowany został w 1983 roku. Wszelkie prace stolarskie we wnętrzu świątyni wykonane zostały przez tutejszych rzemieślników. Nieopodal kaplicy wypływa źródło wtórne św. Jana. Za kaplicą Na Wodzie wznoszą się piękne ściany skał  Prałatek.

DSC_1397Kaplica na betonowych filarach w dnie Prądnika.

DSC_1396Front kapliczki z wieżyczką w stylu szwajcarskim.

DSC_1400Wnętrze kaplicy.

DSC_1402Ołtarz boczny prawy.

DSC_0001Ołtarz lewy.

DSC_0004Źródełko wtórne św. Jana.

 

 

Zamek w Ojcowie

maanameczka

Historia zamku w Ojcowie wiąże się z działalnością fortyfikacyjną króla Kazimierza Wielkiego w 2 poł. XIV wieku. Tymczasem położenie obiektu z natury obronne, potwierdza istnienie tu grodu znacznie wcześniej. Ma to również odbicie w przetrwałej do dziś legendzie.

Wspomina ona o niejakim Skarbimirze mieszkającym na zamku ojcowskim w czasach Bolesława Krzywoustego. Na zamku w Ogrodzieńcu mieszkała siostra Skarbimira ze swoją córką Witychną, zaręczoną z Piotrem Szczebrzycem. Gdy starzejący się Skarbimir przebywał w Ogrodzieńcu, aby podczas choroby siostry i po jej śmierci opiekować się młodziutką Witychną, która swoją urodą wzbudziła gorące uczucie w jego sercu, wyznał jej miłość, i nie bacząc na zaręczyny z młodym Szczebrzycem, zaproponował małżeństwo. Spotkawszy się z odmową zabrał Witychnę do Ojcowa, a jej narzeczonego uwięził w podziemiach zamku ojcowskiego. Niebawem Piotr Szczebrzyc na oczach Witychny miał być stracony. Gdy wieść ta dotarła do króla Bolesława Krzywoustego, uwolnił on młodych, a starego Skarbimira pozbawił wszelkich godności, zamku ojcowskiego i wzroku. Król pobłogosławił małżeństwo i podarował młodej parze zamek ojcowski. Legenda o Witychnie i Szczebrzycu stała się treścią dramatu w pięciu aktach " Narzeczona z Ogrodzieńca " pióra Jadwigi Łuszczewskiej. Pięknie, prawda ? 

DSC_1364Brama wjazdowa do zamku.

DSC_13751Ruiny budynku mieszkalnego.

DSCI01211Mury obronne, a właściwie pozostałości po nich.

DSCI01171Wieża, najstarsza część zamku. Niegdyś posiadała cztery kondygnacje z których zachowały się trzy i zwieńczona była ogromnym gankiem ze strzelnicami. Wzniesiona ze starannie obrobionych bloków kamiennych. Należy do najokazalszych wież obronnych powstałych na ziemiach polskich w średniowieczu.

DSC_1384Widok na Dolinę Prądnika ze wzgórza na którym zbudowano zamek.

DSCI01161Wieża bramna.

DSCI01202Studnia była najważniejszym elementem warownego zamku. Brak wody nie pozwalał na dłuższą obronę.

DSCI01221

 Element studni.

DSCI01191A to plan zamku.

 

 

 

Starorobociański Wierch

maanameczka

Po odpoczynku na szczycie Kończystego Wierchu ruszamy dalej na Starorobociański Wierch. Jest to jeden z najwyższych szczytów w Tatrach Zachodnich, a najwyższy po stronie polskiej. Ma zarówno od południowej, jak i północnej strony kształt piramidy, a jego stoki charakter kamienisty. Górujący nad innymi górami w okolicy Starorobociański jest doskonałym punktem widokowym. Panorama ze szczytu obejmuje Tatry Wysokie, jak i Tatry Zachodnie. Szczególnie pięknie wyglądają stąd  Bystra z Błyszczem, Kamienista, Rohacze, Ciemniak. Schodząc z Kończystego Wierchu idziemy czerwonym szlakiem nieznacznie w dół nad urwistymi ścianami. Mijamy odejście żółtego szlaku do Zadniej Doliny Raczkowej i po chwili dochodzimy do Przełęczy Starorobociańskiej. Teraz ścieżka wiedzie wzdłuż grzbietowego rowu i na spadzistym zboczu zaczynamy żmudne podejście zakosami na sam szczyt. Na szczycie, wiadomo sesja zdjęciowa, ale ciemne chmury jakie nagle się pojawiły zaniepokoiły nas. Schodzimy szybko w kierunku wschodnim szeroką, kamienistą ścieżką i dość zniszczoną. Jest dość stromo, a tu nagle grzmot i grad z nieba. Tak dawał po łydkach i po grzbiecie, że nie było mowy o dalszym schodzeniu. Kucnęliśmy blisko siebie i pod przykryciem trzeba było przeczekać burzę. Na szczęście nie trwało to długo, ale w butach chlupało. Idziemy dalej, po dojściu do ostrej grani ścieżka zwęża się i łagodnieje. Kilka minut idziemy malowniczą percią biegnącą wąską granią, której północne stoki opadają do Doliny Starorobociańskiej, a południowe do Zadniej Gaborowej Doliny. Przekraczamy Gaborową Przełęcz i po nieznacznej wspinaczce zatrzymujemy się na Siwym Zworniku. Żegnamy szlak prowadzący na Błyszcz i skręcamy w lewo, krótkimi zakosami pokonujemy ostrą poszarpaną grań i po piętnastu minutach jesteśmy na Siwej Przełęczy. Pogoda piękna, po burzy ani śladu, na przełęczy możemy wykręcić skarpety i trochę się wysuszyć. Po odpoczynku ruszamy w dół, aż do polany Starorobociańskiej i dalej do Płazowianki naszego domu. 

DSC_1573Przed Przełęczą Starorobociańską, spotkaliśmy kozice.

DSC_15652Piramida Staregorobota.

DSC_1566Raczkowe Stawy.

DSC_1567Zadnia Dolina Raczkowa.

DSC_1578Na szczycie.

DSC_1579Widok na Błyszcz i Bystrą.

DSC_1581Na pierwszym planie Raczkowe Czuby i Jarząbczy Wierch, a w oddali  Wołowiec, Łopata i Rohacze.

DSC_1580Szlak na Błyszcz i Bystrą, widok na Czerwone Wierchy i Tatry Wysokie.

 

 

 

 

Kościół w Skomlinie

maanameczka

Skomlin położony jest od Kluczborka około 34 km, aby zwiedzić tamtejszy kościółek pojechaliśmy oczywiście na rowerach. Dość daleko, ale jechało się dobrze i pogoda w tym dniu dopisała. Już od pradziejów na obszarze środkowowschodniej Europy występowało budownictwo drewniane, czego dowodem są relikty budowli drewnianych odkryte w czasie badań archeologicznych. Na szczególną uwagę zasługują świątynie rozmieszczone na Ziemi Wieluńskiej. Posiadają one wspólne cechy i dlatego znawcy nazywają je jako zbudowane w stylu wieluńskim. Kościoły budowali chłopy i małomieszczanie z cennego drewna jak modrzew, cis czy jodła. Kościół św Filipa i Jakuba  w Skomlinie z 1740 roku jest kościołem trójnawowym, orientowanym, z pozornym sklepieniem beczkowym. Pod względem wyposażenia wnętrze należy do najciekawszych w Polsce. Zbudowano go na planie prostokąta, konstrukcji zrębowej, na podmurowaniu. Dach stromy, wyższy ponad nawą, niższy nad prezbiterium i kruchtą. 

Wnętrze świątyni posiada wystrój w stylu barokowym z elementami rokoko. Pozorne sklepienie beczkowe wsparte jest na kolumnach. Ołtarz główny wykonany w stylu rokoko. W środku ołtarza umieszczono obraz św. Filipa i św. Jakuba z początku XIX wieku malowany na płótnie, farbą olejną.  Poniżej drewniane rzeźby św. Mateusz, św. Grzegorza, św. Augustyna i św. Marka na postumentach w kształcie chmur. Święci z nałożonymi srebrzonymi sukienkami. Na ołtarzu znajduje się tabernakulum zdobione snycerką. Nad tabernakulum stoi figurka Maryi stojąca na głowie węża i na księżycu. Z boku tabernakulum postacie klęczących orantów adorujących Najświętszy Sakrament. Po bokach nastawy cokoliki z przejściami wokół ołtarza. W lewym ołtarzu bocznym znajduje się obraz Niepokalanego Poczęcia, a w prawym ołtarzu bocznym obraz Anioła Stróża. Wszystkie ołtarze pochodzą z drugiej połowy XVII w.

Jednak najpiękniejsze w kościółku są polichromie i najcenniejszym elementem wewnętrznego wyposażenia. Powstały w 1776 roku, autorem malowideł był mistrz Więckowski. Na ścianach naw znajdują się duże malowidła siedmiu sakramentów, z udziałem osób w strojach polskich, najpewniej szlachty w rokokowych obramieniach. Najlepiej zachował fragment przedstawiający sakrament małżeństwa. Pomiędzy dużymi malowidłami siedmiu sakramentów widzimy malowidła popiersia Apostołów w okrągłych, ozdobnych obramieniach. W prezbiterium, również popiersia Apostołów, a także sceny z życia świętych. Na pozornym sklepieniu po prawej i lewej stronie malarz umieścił sceny z życia św, Filipa i Jakuba.

DSC_1720Ołtarz główny.

DSC_1729Ambona

DSC_1721Malowidła na suficie.

DSC_1731Ołtarz boczny po lewej

 DSC_17343

DSC_1736A to już Sakrament Małżeństwa i pozostałe Sakramenty poniżej.

DSC_1737

 DSC_17381

DSC_1739

 DSC_17531

DSC_1754

DSC_1770

DSC_1772

Dzięki ofiarności mieszkańców Skomlina i wsparciu finansowemu Ministerstwa Kultury polichromie przechodzą własnie renowację.

 

 

 

 

 

© Wycieczki maanameczki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci